14.5.13

amatorka w biustonoszu

Czytelnicy nieustannie dostarczają mi uciech i inspiracji do nowych postów. Podobnie jest z hasłami kluczowymi, po których trafiają na mój blog. Te chyba nigdy nie przestaną mnie zaskakiwać. Weźmy takie pierwsze z brzegu, z ostatniego tygodnia:


amatorki w biustonoszach - kobiety, które noszą stanik, choć wcale nie muszą (to ja);
fajnie napisane imię Roksana - proponuję w sanskrycie, powinno być wystarczająco cool;
imię Leon, co mówi o człowieku - prawdopodobnie tyle samo, co data jego urodzenia, znak zodiaku i układ linii papilarnych - NIC;
co byś zrobił, gdybyś był bogaty - kupiłabym apartament w Nowym Jorku;
co robicie z rajstopami - zazwyczaj zakładamy na nogi, ale czasem przywdziewamy na twarz i robimy napad na pobliski kiosk ruchu. Ot, takie tam dziewczyńskie fanaberie;
fajna pipa - jeśli tak nazywasz żeński narząd płciowy, sorry, ale nie wróżę ci dobrego bzykania;
kobieta w męskim t-shircie - też to lubię;
książka o związkach - rozmowa jest tańsza ;
lubienie własnych postów - jest jak masturbacja. Jest fajnie, dopóki ktoś cię na tym nie przyłapie;
plecaki męskie z dermy - omg, człowieku, jeśli mnie czytasz, porzuć ten szatański pomysł. Kto kupuje rzeczy wykonane z DERMY?
widział moje zdjęcia, a po spotkaniu się nie odezwał - dziewczyno, toż to drama wyższego stopnia. Czy naprawdę ktoś szuka odpowiedzi na to pytanie w wyszukiwarce Google? Ja rozumiem jak zrobić jajko sadzone (to ja), albo w ilu stopniach prać firanki (to wciąż ja), ale nie takie coś.
spanie w łóżku z psem - story of my life (wiem, Doroto Sumińska, nie zostaniemy przyjaciółkami);
czarna gumka - ponoć wyszczupla;
nauczanie dziecka w domu - od kiedy obejrzałam Movie 54, ta kwestia już zawsze będzie mi się kojarzyć z tym epizodem: link;

10.5.13

Wroclove Design Festival

W dniu dzisiejszym odwiedziłam wrocławską Halę Stulecia, w której odbywa się Międzynarodowy Festiwal Dobrych Projektów - Wroclove Design. To pierwsza edycja europejskiego święta designu, poświęcona dobrze zaprojektowanym rzeczom oraz ich twórcom. Oprócz targów, na których prezentowane są produkty wielu artystów, podczas eventu organizowane są liczne warsztaty oraz prelekcje.

Absolutnie jaram się designem i uwielbiam otaczać ładnymi przedmiotami, więc nie mogło mnie tutaj zabraknąć. Wśród wystawców znajdziecie niszowych projektantów i młode marki, ale nie tylko. O dziwo, w tę artystyczną konwencję idealnie wpisały się także popularne brandy, takie jak Ikea czy Bo Concept, które w oryginalny sposób zaaranżowały swoje stoiska. Jeśli chodzi o asortyment, zobaczycie tu niemal wszystko: od mebli i szeroko rozumianych przedmiotów do wystroju wnętrz, po książki, ubrania, biżuterię, na rowerach i obrazach skończywszy. Mi do gustu przypadła w szczególności porcelana (pisałam już, że mam ostatnio bzika na tym punkcie?).

To pierwsza tego typu inicjatywa we Wrocławiu i muszę przyznać, że została zorganizowana na najwyższym poziomie. Festiwal potrwa do 12.05, więc jeśli mieszkacie lub jesteście aktualnie we Wrocławiu i macie ochotę na sporą dawkę inspiracji, nie zastanawiajcie się nawet, tylko tam gnajcie. Wstęp kosztuje 10/15 pln.

strona www: wroclove design

5.5.13

dziwna okolica

Czasem oprócz marzeń dobrze mieć jeszcze paczkę papierosów. 

Tym pozytywnym akcentem wprowadzam Was do notki z nowymi & starszymi zdjęciami. Dziś wyjątkowo bez tekstu (w końcu czuję się jak typowa szafiarka), za to ze ścieżką dźwiękową, przy której można (a nawet należy) się melancholizować.
__________________
Soundtrack do zdjęć:

Tak jestem wredna oraz uzależniona od stawiania nawiasów.

 fot. ja i Paweł

4.5.13

My Precious Blog

Robisz to tylko po to, by później opisać to zdarzenie na blogu - usłyszałam niedawno od Pawła. Oczywiście obruszyłam się, że to nieprawda. Ta z pozoru banalna sytuacja skłoniła mnie jednak do refleksji. Hej chłopcze, masz rację! A własnie, że tak robię! 

Jakie to piękne, że prowadzenie bloga motywuje do nas do robienia rzeczy, na które zwykle nie mielibyśmy ochoty. Ile to razy wybrałam się na jakiś event tylko po to, by zrobić ciekawe fotki. Nawet specjalnie mi się nie chciało, ale wiedziałam, że w ten sposób zdobędę ciekawy materiał do nowej notki. Później oczywiście okazywało się, że jednak warto było ruszyć się z domu. Ileż razy rezygnowałam z jazdy samochodem, byle tylko zaczerpnąć inspiracji w mpk (a wszyscy dobrze wiemy, że to niekończące się źródło zapału twórczego). Zaczęłam czytać więcej książek i oglądać jeszcze więcej filmów, by móc pisać recenzje i wchodzić w dyskusje z czytelnikami. Odwiedzam nowe miejsca: knajpy, kluby, galerie. Pod pretekstem napisania nowego tekstu na blog pozwalam sobie na różne zachowania i wiecie co? Szalenie mi się to podoba.

Hej blog. Fajnie, że jesteś.

spodnie: zara, koszulka: sinsay, koszyk: tk maxx, sandały: zara, 

3.5.13

muzyka lat 90-tych

Jakiś czas temu popełniłam wpis o modzie lat 90-tych. Dziś pora na muzykę z tamtego okresu. Czujecie już ten dreszczyk obciachu na plecach? Ja też. (Aby wczuć się w klimat, polecam odpalenie sobie kilku z podanych przeze mnie linków. Wszystkie otwierają się w nowym oknie).

Oto, czego słuchałam zanim skończyłam 10 lat. 

Wczesne czasy dzieciństwa kojarzą mi się przede wszystkim z piosenkami  puszczanymi podczas emisji Domowego Przedszkola czy innego Kulfona i Moniki oraz twórczością Majki Jeżowskiej, Pana Tik Taka, hitami Fasolek (Ogórek, Bursztynek, Moja fantazja) i hiciorami małej Natalii Kukulskiej (Co powie tata) - still better than PiKej.


Polsatowski mainstream oraz upodobania rodziców (kto ma pilot, ten ma władzę) zmusiły mnie do oglądania Disco Polo (w sobotę wieczorem) oraz Disco Relax (w niedzielę rano; PS w załączonym linku koniecznie przyjrzyjcie się teledyskom, tym łajbom stylizowanym na luksusowe jachty, panienkom w majtasach zaciągniętych po same pachy oraz - uwaga hit - na teledysk Shazy z kasety Egpiskie Noce, gdzie na samym końcu wraz ze swoim kochankiem odjeżdża Skodą. Ja jebię, o tych teledyskach można by napisać magisterkę). Śmiejecie się? Niech pierwszy rzuci kamieniem, kto nie oglądał tych programów. Dobra, żart. Pewnie nie każdy był takim wieśniakiem, jak ja ;) Żeby plebejstwa nie stało się zadość, wytrawne polskie hity przeplatałam songami Abby, Madonny i Roxette, Edyty Bartosiewicz oraz Kasi Kowalskiej zasłyszanymi u nastolatków z sąsiedztwa. 

Pewnego dnia skończyła się powszechna sromota, bo oto w wielu domostwach założono kablówkę i zaczęliśmy jarać się Vivą oraz MTV. Patrząc na aktualną ramówkę tych dwu telewizji (Date My Mom, Teen Mom - czekam na  Screw  My Mom) trudno uwierzyć, że kiedyś puszczali tam muzykę. Kolejna moja muzyczna miłość to Kelly Family (wspominałam już, że nie miałam muzycznego mentora w postaci starszego rodzeństwa? No właśnie). Oczy zachodziły mi szklistymi łzami, kiedy w telewizji pokazywali Angelo (choć cała ludzkość kochała się w Paddy'm). Któż nie wzruszał się na tej piosence. Albo tej? Ja na pewno.

Później odkryłam Gabriela Fleszara. To było oczywiście mocniejsze pierdolnięcie, bo Gabryś pochodził z Polski, ba, mieszkał 30 km od mojego miejsca zamieszkania (wtedy ten dystans dla mnie i moich koleżanek wydawał się nie do przebycia), więc był bardziej realnym & osiągalnym marzeniem. Pamiętam, jak stałam z przyjaciółką pod sceną i przez cały koncert czaiłyśmy się, by wrzucić mu na scenę maskotkę (stanik nie, bo wtedy jeszcze nie nosiłam). W końcu zebrałam się na odwagę, a później jarałam tym faktem przez całym najbliższy rok szkolny.

W tak zwanym międzyczasie, kiedy w Polsce nie pojawiały się nowe gwiazdy, poznawałam muzykę naszych sąsiadów, tak miałam niemiecką Vivę :D (Scooter, Tic Tac Toe) oraz inne hity (Rednex, Fun Factory,  Spice Girls, Backstreet Boys, N Sync, Captain Jack, Vengaboys, DJ Bobo, Dr Alban, Haddaway, Scatman John, Ace of Base, No Mercy, Take That, East 17, Aqua. Na kolonijnych dyskotekach bawiliśmy się przy Coco Jambo, Samba de Janeiro  oraz Bailando oraz nieco bardziej gangsterskiej nucie Coolio i Bomfunk MC's (cała sala śpiewała raka maka fą). 

Myślicie, że dalej będzie bardziej ambitnie? Nie łudźcie się. Następnie na przemian razem z moją najlepszą koleżanką (pozdro, Marika!), chciałyśmy być Chylińską albo Aguilerą. Przyznacie, że to dosyć spory rozstrzał? Po drodze pojawiła się również fascynacja zespołem LO 27. OMG. Kuba Molęda. Ogień, kurwa dziewczyny, OGIEŃ. Było jeszcze Just 5, Aron Carter i bracia Hanson, ale niespecjalnie wariowałam na ich punkcie. Później było już tylko gorzej, przeszłam na ciemną stronę mocy (Liroy).

Więcej grzechów nie pamiętam. To aż dziw, że wyszłam na ludzi po tak emocjonującej edukacji muzycznej w pierwszej dekadzie mojego życia.

Ach, co to były za czasy! Piosenki nagrywało się z radio na kasetę, z kasety na kasetę, z tv na vhs. Cały tydzień czekało się na 30 TON lista lista lista przebojów, pirackie płyty sprzedawano na giełdach & bazarach na tych samych straganach, na których kilka lat wcześniej kupowaliśmy kartridże do Pegasusa. Od Św. Mikołaja nie żądaliśmy quada, ale gazetę Popcorn (ile tam było plakaatów!) i kasetę z hitami ulubionego wykonawcy.

Będziemy mieli co opowiadać swoim dzieciom.

2.5.13

Celine

Już wiedzą o nas. Wiedzą te cztery kąty i wiedzą szklanki czemu na dnie herbata stygnie nie dopita (Jawność, W. Szymborska).

Jest to stylizacja pt. dochodziłam do siebie trzy przystanki, gdy u ciebie w kuchni herbata stygła nietknięta. Czyli że lekko, niewinnie, dziewczęco, zwiewnie i trochę nie w moim stylu. Majówki dzień drugi, a ja nie załapałam się jeszcze, a może i w ogóle na dzień z cyklu zagryzam wódkę papierosem. Co prawda do niedzieli jeszcze daleko, więc niech w Waszych głowach pozostanie jednak obraz mnie poniżej. 

sukienka: zara, płaszcz: cres. e dim. sandały: celine via second choice wianek: dorothy perkins naszyjnik: Krystof Stróżyna for YES

PS To kolejna z moich propozycji stylizacji na konkurs Pepsi. Szczegóły tutaj. Zgłaszajcie się koniecznie, bo szanse na wygraną są naprawdę duże.

1.5.13

I'm the hero of this story

Mam uczulenie na słońce (przekleństwo!), więc osoby o słabych nerwach i wysokich wymaganiach estetycznych grzecznie informuję, że zaczynam właśnie świecić swoją jasną skórą i zamierzam robić to do końca lata. Sorry, guys! Sukienka, którą widzicie na zdjęciach, a która gościnnie wystąpiła już przy okazji tej stylizacji, dzielnie walczy o tytuł królowej lata. To jedno z nielicznych ubrań, które zostało w mojej szafie po dniu, w którym stwierdziłam  że mam za dużo ciuchów (słaba ze mnie szafiara) i muszę je oddać/wyrzucić/sprzedać. Od tamtego dnia nic nie jest takie samo. Nie zdziwcie się zatem, jeśli trzy dni pod rząd spotkacie mnie w tym samym outficie (asceta stajl). Desperackie czasy skłaniają do desperackich czynów.

PS Majówka w pełni. Niegdyś wdrapywałam się na wyżyny buntu, tworząc takie wpisy, jak ten: Zachowuję resztki dawnej błyskotliwości. Kilka lat później napiszę tylko: nie róbcie niczego, czego nie zrobiłabym ja. Ave!

sukienka: asos, sandały: zara, okulary: la specs

28.4.13

light&lemon

Jakiś czas temu pisałam Wam o ciekawych akcjach, w których będę brała udział w najbliższym czasie. Dziś nareszcie mogę zdradzić jedną z nich: wraz z 3 innymi blogerkami (Cajmel, Maddinka, Karolina Baszak) zostałam zaproszona do kampanii Pepsi. Marka wprowadziła na rynek nowy smak: Pepsi Light Lemon i to właśnie w związku z nim, na oficjalnym fanpage'u wystartował konkurs.

Zainspiruj się nową kolekcją Pepsi Light Lemon, pokaż jak stworzyć lekki, orzeźwiony styl i weź udział w konkursie. Nagrody są super (w tym sesja z nami - blogerkami), dlatego naprawdę będzie mi miło, jeśli w konkursie wezmą udział moje czytelniczki/czytelnicy. Kochani, do dzieła!


KONKURS
Link do aplikacji konkursowej znajdziecie tutaj: Poznaj modny styl Pepsi LIGHT LEMON
Konkurs podzielony jest na 2 części:
- część Baw się modą (na przesłanie stylizacji)
- część Nazwij stylizację (na wymyślenie nazwy dla jednej z nadesłanych do konkursu stylizacji)

CZĘŚĆ BAW SIĘ MODĄ
Polega na nadesłaniu zgłoszenia, na które składać będą się łącznie 4 zdjęcia (1 zdjęcie całej sylwetki, 3 zdjęcia szczegółów/dodatków), interpretujące jedno z poniżej podanych haseł:

a) ETAP 1 (26.04 godz. 17:00 - 07.05 godz.15:00) Lekka chwila orzeźwienia
b) ETAP 2 (07.05 godz. 15:01-21.05 godz. 15:00) Najlepszy czas z przyjaciółmi
c) ETAP 3 (21.05 godz. 15:01-30.05 godz. 15:00) Wieczór na lajcie
d) ETAP 4 (30.05 godz. 15:01-11.06 godz. 15:00) Dzień pełen smaku

NAGRODY
Każdego dnia trwania danego etapu wybranych zostanie 2 laureatów, którzy zdobędą nagrodę dzienną: jednego wybierze Jury, a drugim laureatem zostanie osoba, której zgłoszenie w ciągu danego dnia zdobędzie najwięcej głosów. W II turze spośród wszystkich laureatów danego tygodnia, którzy zostali wyłonieni przez Jury, zostanie wybrana 1 osoba, która zgarnie nagrodę etapu.

Nagroda dzienna: 4 puszki Pepsi Light Lemon
Nagroda etapu: bon do sklepu Zara o wartości 800 zł oraz udział w profesjonalnej sesji zdjęciowej z blogerkami.
+  w każdym etapie dla jednego Uczestnika, którego zgłoszenie uzyska największą liczbę głosów w danym etapie bon na zakupy do sklepu Zara o wartości 200 zł.


CZĘŚĆ NAZWIJ STYLIZACJĘ

Ta część podzielona jest na takie same etapy czasowe, jak podawałam powyżej. Aby wziąć udział w konkursie należy wybrać dowolną stylizację znajdującą się w galerii konkursowej (zdjęcia zgłoszone w części Baw się modą) i zaproponować dla niej nazwę. Nazwa nie może być dłuższa niż 50 znaków.

Nagroda: bransoletka firmy Mokave

W każdym etapie Jury wybierze 1 zgłoszenie, które w najlepszy sposób odzwierciedlać będzie styl Pepsi Light Lemon.

Przed wysłaniem zgłoszenia, zachęcam do zapoznania się z REGULAMINEM KONKURSU.
Aplikacja konkursowa: http://bit.ly/14XPkHn

W aplikacji konkursowej znajdziecie moje propozycje stylizacji, które mogą być dla Was inspiracją. Znajdują się tam też również porady odnośnie używania koloru żółtego w stylizacjach.

Gotowi? No to do dzieła!
Poniżej pierwsza z moich propozycji:

 fot. Paweł
kurtka: levi's, spodenki: stradivarius, koszulka: sinsay, torebka: zara, okulary: la specs

PS Powodzenia i do zobaczenia na sesji! :)