bez inspiracji nie ma pisania.
istnieje taka prosta zależność między zaciaganiem się ideą
a pisaniem...
nie lubię rozpisywać się nad swoimi ubraniami- w końcu cóż mądrego wymyślić można
rozwodząc się nad kawałkami materiału? toteż będzie o czem innym
ja, pracownik fizyczny sklepu odzieżowego
uwielbiam, kiedy klienci traktują mnie z szacunkiem, szanują moją pracę i traktują jako równą sobie [ w tym zdaniu zadomowiła się ironia, taki trop literacki]
lubię obserwować ludzi, tak więc wśród klienteli wyróżniam kilka grup
oto one:






* fashionistki- doskonale wiedzą, co w modzie piszczy, perfekcyjnie znają sklepową topografię, słowa klucze: to jest teraz modne, ale to jest przecież na czasie, te spodnie są teraz hitem, mówię ci, nie , nie bierz tej bluzki, ma za mało dżetów, o mają nawet bluzkę od moszino, ta bluzka jest taka dodowata, fajne są te spodnie od tomiego hiningera nie
*damesy- z torebką ZAWSZE przewieszoną przez zgięcie łokcia, 5 metrów przed swym pantoflem, który targa koszyk, tudzież mięśniakiem, który koszyka przecież nie potrzebuje, z ustami wygiętymi do granic możliwości w pseudogwiazdorskim grymasie, podnoszą rzeczy jakby od niechcenia, ze wstrętem wręcz myśląc sobie: za tanie, na co mi i nie odkładając oczywiście rzeczy na swoje miejsce, nonszalancko poruszają się po powierzchni handlowej, by z naręczem miliona rzeczy dotrzeć do przymierzalni, gdzie ubrań wnieść można tylko garstkę. i bulwers i ostentacyjny rzut na ladę, no ale ona MUSI przymierzyć wszystkie ubrania, ona chce sety zrobić, no jak ma niby sprawdzić , czy ten top pasuje do spódniczki, jak pani myśli
*uparte- nie rozumieją, że takich rzeczy, jak stringi, majtki, czy silikonowe pośladki mierzyć nie można.
no ale jak to ?!
*wygadane- [kobiecość pozbawiona hamulców. chorobliwie wybujała, a w domu prawie na 100% panoszy się patologia] pani, na co mi pasek, skoro jestem gruba jak świnia, doradzi mi pani, bo mój mąż nie zna się na modzie, niech pani tylko zobaczy, jakie ma ujebane buty parobek jeden
*globtroterki- czego nie widziały, gdzie nie były, co to za kraj, gdzie w przymierzalni daje się numerki, pani myśli, że ja coś schowam, kto to widział, by zagramanicą takie rzeczy się działy, by człowieka o złodziejstwo posądzać, kochanie poczekaj, bo pani sprawdza, czy nie kradniemy
*wygodne- może mi pani znaleźć bluzkę, taką z ćwiekami, córka schowała wczoraj pod jakiś 'cwetr', może to pani odwiesić, bo ja nie umiem
*bazarówy- przewaznie nic dla siebie nie znajdują, bo mała ilość takich samych egzemplarzy bywa zniechęcająca no i brak towaru bliskiego temu, co rządzi na polowych łóźkach nie skłania do zakupów...
* wszystkie opisane tu przypadki są rodzaju żeńskiego, gdyż z mężczyznami zwyczajnie takich problemów nie ma, spodnie pasują, więc biorę.
no chyba, że znajdzie się taki, który ku mej zgrodzie pyta o marmurkową katanę, musztardowe spodnie rurki, dwurzędowy sweter z anilany, bądź kamizelkę z kreszu- jednak takich panów zaliczamy do jeszcze innego gatunku. gejowskiego [ w potocznym, stereotypowym rozumieniu tego slowa
brakuje mi tylko tego, by któregoś dnia, jakaś mama wskazując swojej córce na mnie, stwierdziła:
widzisz, jak nie będziesz się uczyć, to skończysz jak ta pani'
amen
coat- new look
blazer- tk maxx
t-shirt- big star
skirt- new look
scarf- second hand
buty zimowe: bronx
istnieje taka prosta zależność między zaciaganiem się ideą
a pisaniem...
nie lubię rozpisywać się nad swoimi ubraniami- w końcu cóż mądrego wymyślić można
rozwodząc się nad kawałkami materiału? toteż będzie o czem innym
ja, pracownik fizyczny sklepu odzieżowego
uwielbiam, kiedy klienci traktują mnie z szacunkiem, szanują moją pracę i traktują jako równą sobie [ w tym zdaniu zadomowiła się ironia, taki trop literacki]
lubię obserwować ludzi, tak więc wśród klienteli wyróżniam kilka grup
oto one:






* fashionistki- doskonale wiedzą, co w modzie piszczy, perfekcyjnie znają sklepową topografię, słowa klucze: to jest teraz modne, ale to jest przecież na czasie, te spodnie są teraz hitem, mówię ci, nie , nie bierz tej bluzki, ma za mało dżetów, o mają nawet bluzkę od moszino, ta bluzka jest taka dodowata, fajne są te spodnie od tomiego hiningera nie
*damesy- z torebką ZAWSZE przewieszoną przez zgięcie łokcia, 5 metrów przed swym pantoflem, który targa koszyk, tudzież mięśniakiem, który koszyka przecież nie potrzebuje, z ustami wygiętymi do granic możliwości w pseudogwiazdorskim grymasie, podnoszą rzeczy jakby od niechcenia, ze wstrętem wręcz myśląc sobie: za tanie, na co mi i nie odkładając oczywiście rzeczy na swoje miejsce, nonszalancko poruszają się po powierzchni handlowej, by z naręczem miliona rzeczy dotrzeć do przymierzalni, gdzie ubrań wnieść można tylko garstkę. i bulwers i ostentacyjny rzut na ladę, no ale ona MUSI przymierzyć wszystkie ubrania, ona chce sety zrobić, no jak ma niby sprawdzić , czy ten top pasuje do spódniczki, jak pani myśli
*uparte- nie rozumieją, że takich rzeczy, jak stringi, majtki, czy silikonowe pośladki mierzyć nie można.
no ale jak to ?!
*wygadane- [kobiecość pozbawiona hamulców. chorobliwie wybujała, a w domu prawie na 100% panoszy się patologia] pani, na co mi pasek, skoro jestem gruba jak świnia, doradzi mi pani, bo mój mąż nie zna się na modzie, niech pani tylko zobaczy, jakie ma ujebane buty parobek jeden
*globtroterki- czego nie widziały, gdzie nie były, co to za kraj, gdzie w przymierzalni daje się numerki, pani myśli, że ja coś schowam, kto to widział, by zagramanicą takie rzeczy się działy, by człowieka o złodziejstwo posądzać, kochanie poczekaj, bo pani sprawdza, czy nie kradniemy
*wygodne- może mi pani znaleźć bluzkę, taką z ćwiekami, córka schowała wczoraj pod jakiś 'cwetr', może to pani odwiesić, bo ja nie umiem
*bazarówy- przewaznie nic dla siebie nie znajdują, bo mała ilość takich samych egzemplarzy bywa zniechęcająca no i brak towaru bliskiego temu, co rządzi na polowych łóźkach nie skłania do zakupów...
* wszystkie opisane tu przypadki są rodzaju żeńskiego, gdyż z mężczyznami zwyczajnie takich problemów nie ma, spodnie pasują, więc biorę.
no chyba, że znajdzie się taki, który ku mej zgrodzie pyta o marmurkową katanę, musztardowe spodnie rurki, dwurzędowy sweter z anilany, bądź kamizelkę z kreszu- jednak takich panów zaliczamy do jeszcze innego gatunku. gejowskiego [ w potocznym, stereotypowym rozumieniu tego slowa
brakuje mi tylko tego, by któregoś dnia, jakaś mama wskazując swojej córce na mnie, stwierdziła:
widzisz, jak nie będziesz się uczyć, to skończysz jak ta pani'
amen
coat- new look
blazer- tk maxx
t-shirt- big star
skirt- new look
scarf- second hand
buty zimowe: bronx
Kurde, uśmiałam się jak rzadko, huhuhuhu :D
OdpowiedzUsuńpieknie to podsumowalas.
OdpowiedzUsuńZdjęcia świetne, nieustająco kocham Sępolno, a Ty jesteś urocza:)
OdpowiedzUsuńTak sobie myślę, że ja chyba jestem lubiana przez panie w sklepach - wchodzę, oglądam, kupuję bez mierzenia z założeniem, że jak nie będzie pasowało to oddam po czym natychmiast gubię paragon i po sprawie:)
siem uśmiałam ;)
OdpowiedzUsuńja też się ubawiłam :) najbardziej podoba mi się opis dames. nie ukrywam, że w sklepie na widok takiej też się uśmiecham. z przekąsem ;)))
OdpowiedzUsuńOch, chciałabym tak skończyć jak Ty. Ja to sobie mogę jedynie wyodrębniać różne rodzaje uczennic/uczniów. Ale chyba nie da rady, bo jestem pewna, że jest na to jakieś rozporządzenie MEN...
OdpowiedzUsuńnieziemsko się uśmiałam z tej listy, jednak pocieszna na Twoja praca :)
OdpowiedzUsuńja nie pracuję w sklepie odzieżowy, ale też to wszystko widzę.
OdpowiedzUsuńale wiesz, nieraz to panie ekspedientki same udają cholerne damesy A MOŻE NIMI SĄ! tylko nie mają torby akurat. z jakąś pogardą patrząc przy ladzie na ludzi stojących do kasy...
i jak to wytłumaczyć...
"z kim przystajesz- takim się stajesz?"
www.elleestmichelle.blogspot.com
Jak Ci się kiedyś pojawi typ "zagubionej", co w ciągu godziny ze trzy razy wchodzi do sklepu i ogląda za każdym razem te same łachy - to będę ja.
OdpowiedzUsuńNogi, nogi, nogi!
OdpowiedzUsuńI to na głowie.
Pracowałam ongiś w sexshopie, tam to się działo!
rany jak ty nienawidzisz ludzi;D hahaha;D
OdpowiedzUsuń:) hehe dobre, ja pracuję w butiku z obuwiem i w sumie też znalazłoby się kilka grup klientów na ich czele "apacze" ( ja tylko sobie patrze)i przymierzacze (przeciągną mnie przez cały magazyn, bo wszystko chcą przymierzyć a kupić nic) ;)
OdpowiedzUsuńPodoba mi się płaszczyk i marynarka
hahaha świetnie piszesz ;D
OdpowiedzUsuńzastanawiam się teraz tylko do jakiej z tych grup ja się zaliczam *myśli*
się ubawiłam prawie do łez :D a tak poza tym świetne zdjęcia, takie zabawne też;)
OdpowiedzUsuńja się nie znam,nie wypowiadam,nie pracowałam w odzieżówce.Ale się domyślam.I zgadzam się , z tym że nieraz Panie sprzedające,wprowadzają brzydką atmosferę.Nie lubię klasyfikowań,ale za to ogromnie podoba mi się Twój sposób na chustkę<3
OdpowiedzUsuńxxx Lola
podsumowałaś świetnie te ciężkie przypadki, pracowałam kiedyś w galerii z tym, że w gastronomii - po pół roku stwierdziłam, że nie nadaje się do pracy z ludźmi:):) super buty i krzesło:)
OdpowiedzUsuńALE CZAD!!!
OdpowiedzUsuńczytałam dwa razy:))
fajnie piszesz i fajnie wyglądasz
podoba mi się;]
pozdrawiam goraco:))
buty genialne :)
OdpowiedzUsuńa możesz podać stronę na której je kopiłaś?
Proszę...
Przypominasz mi Helenę Christensen.
OdpowiedzUsuńhahah ! Moja mama ma sklep odzieżowy i często tam dorabiam i te wszystkie babki są rozbrajające !
OdpowiedzUsuńhaha nieźle to ujęłaś ;P poza tym świetne buty
OdpowiedzUsuńOjej, napisałam tu megadługi komentarz, ale coś kliknęłam i się skasował, więc wypunktuję tylko swoje spostrzeżenia:
OdpowiedzUsuń1. Współczuję pracy w sklepie z ciuchami, szczególnie że wszyscy myślą, że jest prześwietna (moj kolega prawie rzucil studia,żeby pracować w pull&bear)
2. Wyglądasz zajebiście! (W normalnym komentarzu zamiast tego krótkiego stwierdzenia były cztery linijki ochów i achów :p)
3. Nigdy Cię jeszcze nie widziałam w tk maxx'ie, a kilka razy już byłam, jestem zawiedziona :D.
Uwielbiam Twój sposób pisania :). Koniec kropka.
OdpowiedzUsuń1- uśmiałam się na maxa!
OdpowiedzUsuń2- masz taki sam pasek jak ja..albo ja mam taki jak Ty ;D
..a kupiłam w ciucholandzie...;d
Elle Michelle, Panna Lola jasne, zachowanie pań ekspedientek to swoją drogą =)
OdpowiedzUsuńFreta dzięki za ostrzeżenie, będę Cię wypatrywać szaleńcze
Ula a no. jest takie bliskie mi powiedzenie: im więcej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta , najbliższe memu sercu są chyba psy
Rysia a ja się uśmiałam z Apaczy :D jaka radość, będę mogła kategoryzować ludzi do nowej grupy! whoaaa. dzięki =)
Anonim buty kupiłam tu: www.butyk.pl
Masz niezwykle lekkie pióro (tudzież klawiaturę;]- świetnie się czyta Twoje przemyślenia. A poza tym w pełni zgadzam się z Twoimi opiniami- również pracuję w sklepie odzieżowym, oczywiście traktuję tę pracę jako chwilowy sposób na zdobycie funduszy, co aby realizować swoje zachcianki, jednak niektórzy klienci są tak beznadziejni, że aż szlag trafia- wzrok mówiący- "uczyć się nie chce, to trzeba szmaty składać " jest żenujący. A tak nawiasem- świetnie wyglądasz:)
OdpowiedzUsuńŚwietnie wyglądasz ;) I ta marynarka - booska ;)
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie;)
Dobre dobre! :) no i świetna ta chustka na głowie
OdpowiedzUsuńjeśli kiedykolwiek wydasz książkę muszę ją mieć. Fantastycznie się 'ciebie' czyta!!!:)
OdpowiedzUsuńaha, i piękne z ciebie dziewczę
Ojej, nawet ja znalazłam siebie wśród tych opisów... Ale może które to, to zachowam dla siebie :) Podziwiam za cierpliwość do tych wszystkich ludzi :)
OdpowiedzUsuńdzięki za adres tej strony z butami, ale tyle tam tego ze nie mogę się połapać...
OdpowiedzUsuńpamiętasz może nazwę modelu?
Anonim są z firmy Bronx, ale z tego, co widzę, aktualnie butyk.pl nie ma ich w sprzedaży, tu masz trochę podobne: http://www.butyk.pl/towar.5134.Kozaki_botki_Bronx_Zari_33071.html
OdpowiedzUsuńno właśnie tez je widziałam ale piszą ze są wyprzedane
OdpowiedzUsuńczyli będę się musiała z nich wyleczyć :(
mimo wszystko dzięki za informacje :)
świetny tekst! podoba mi się ten katalog pań na zakupach ;) i przy tym bardzo fajnie wyglądasz :)
OdpowiedzUsuńAjjj, skądś to znam :)
OdpowiedzUsuńA ta myśl na końcu: "widzisz, jak nie będziesz się uczyć, to skończysz jak ta pani" prześladowała mnie namiętnie jak kiedyś pracowałam sprzątając biura: praca średnia ale dość dobrze płatna i niewiele zajmowała czasu, a to, że tam pracowałam nie znaczyło wcale, że "skończyłam", tylko to, że robiłam dwa kierunki, pracowałam jako wolontariusz w fundacji, udzielałam się towarzysko itd...
Ach, studenckie życie ;)
PS. co za nogi!!! ;)
3 lata pracowałam w różnych przeróżnych odzieżowych sklepach i w pełni się z Tobą zgadzam, a z tym, że jak się nie będziesz uczyć... o rany ile razy ja to słyszałam.
OdpowiedzUsuńpominęłaś jeszcze jedną grupę kupujących: świnie - czyli tą grupę osób, która co prawda nie kwiczy, ale traktuje Cię niczym niewolnika do sprzątania... uwierz, klasa gorsza od damesy. :)
natomiast jeśli chodzi o Twój outfit to powiem, że marynarka mnie powala, bardzo ale to bardzo mi się podoba.
hehehehehhe.. dobre ;D Uśmiałam się przednio czytając tą klasyfikacje tym szczególniej, że nawet nie pracując w sklepie można coponiektóre z opisywanych przypadków zobaczyć lub co gorsza usłyszeć ;)
OdpowiedzUsuńJa chodzę na zakupy czaem jak kot wokół jeża. Chodze dokoła tych półek po pare razy, przymierzam, biorę, chodze znow i stiwerdzam, że nie kupie.. a potem, że kupie ;P
Ale to w przypadkach jak nie trafia mnie jak grom z jasnego nieba na coś. Że wchodze, znajduje i kupuje :)
a jest jakiś typ normalnych?
OdpowiedzUsuńa w pracy wyglądasz na taką miłą;)
podumowałs kapitalnie z typowym dla ciebie poczuciem humoru ;)
OdpowiedzUsuńPrzepięknie!
OdpowiedzUsuńz kategoriami trafiłaś w sedno, aż boję się gdzie należę... ;)
Ciekawam, zacna a szacowna pani ekspedientko, do której grupy przypisałabyś samą siebie?
OdpowiedzUsuńclos normalni to rzadkość, prawie dinozaury.
OdpowiedzUsuńno dla ludzi dobrych jestem miła :D
Anonim zaliczam się do typu klienta, który nie znosi natarczywej obsługi, ucieka, gdy przy wejściu zasypują go pytaniami CZY MOGĘ W CZYMŚ POMÓC, POMÓC PANI COŚ ZNALEŹĆ, wpadam- wypadam, biorę albo nie, nigdy rzeczy nie zwracam, coś na kształt klienta dużo ogląda- mało kupuje, więc chyba jestem APACZEM :D
dinozaury huh? no to ciekawe, do której grupy ja bym się nadawała;)
OdpowiedzUsuńw pracy się uśmiechasz, w szkole się uśmiechasz. nie możesz być taka zła. i to nie tylko dla dobrych, bo ilu tych dobrych?;)
Próbowałam się sklasyfikować do której z opisanych grup i z ulgą stwierdziłam, że nie należę do żadnej :D Jestem grzeczna, często tylko przechadzam się między wieszakami w rozeznaniu (bo decyzja kupna przychodzi dopiero w nocy) i najważniejsze - zawsze odwieszam towary na SWOJE miejsce. Ale przyczepianie się do torebek w zgięciu to mi się nie podoba. Sama często tak chodzę i na pewno nie dlatego, że chcę się pochwalić nową torebką, bo te zazwyczaj mam brzydkie, tylko moje ramię często się naciąga i tak mi lżej i wygodniej ;)
OdpowiedzUsuńA tak poza tym, to cudne są te buty. Widziałam bardzo podobne w jednym sklepie, po przecenie i strasznie żałuję, że nie miałam wtedy kasy. Tym bardziej jak patrzę na te Twoje :D
Padłam. Świetnie napisane :)
OdpowiedzUsuńBoskie buty, a klasyfikacja powala na kolana!
OdpowiedzUsuńOdnośnie torebek w zgięciu łokcia - czasem się po prostu inaczej nie da jak się torby nie da zawiesić na ramieniu a do bobrowania w sklepie są czasem potrzebne obie ręce :)
Fenomenalny wpis! Wszystko to prawda :-D
OdpowiedzUsuńja też się zgadzam - podsumowanie jest bardzo trafione...tez popracowałam w odzieżówce...
OdpowiedzUsuńŚwietny tekst, teraz siedzę i zastanawiam się w której jestem grupie :)
OdpowiedzUsuńHahaha dobre :-) Tylko gdzie ja się kwalfikuę hmm..
OdpowiedzUsuńCzytałam ten post po kilka razy od opublikowania i za każdym razem ryłam ze śmiechu jak dzika norka ;D Pracowałam kiedyś w sklepie z dekoracjami do domu w trzech różnych centrach handlowych (filie sieci) i też się napatrzyłam...
OdpowiedzUsuńMoją ulubioną grupą są zdecydowanie damesy. Nawet ostatnio, będąc w Dominikańskiej spotkałam taki arcyprzypadek z dołączonym do zestawu podstarzałym dresem. Biedny dres obładowany tymi torbami, panienka sobie lekkim kroczkiem spaceruje, torebeczka na zgięciu łokcia (a jakże!), przerzuca coś od niechcenia, aż w końcu dresikowi puściły nerwy iiii na cały sklep: "Jolka, odpierdalasz się jak byś na sylwestra szła, a to zwykłe urodziny som!". Padłam.
PS. Twój zestaw rządzi. Dla butów i marynarki mogłabym zrobić wiele...eh, muszę się wybrać do tego Twojego tk maxxu ;)
klientela zupełnie jak w moim łagrze. haemie w sensie.
OdpowiedzUsuńHehe! Zabawne spostrzeżenia. I jakie trafne:)
OdpowiedzUsuńDomyślam się, że pracujesz w TKMAXX. Właśnie wróciłam stamtąd z ogromną torbą rzeczy i równie wielkimi wyrzutami sumienia.
czyta się Ciebie równie dobrze, jak patrzy na outfity :)
OdpowiedzUsuńmega , mega, mega - czuję ten klimacik :)
OdpowiedzUsuńNo fakt...Też pracowałam w sklepie z ciuchami(nawet swój prowadziłam)i mogę powiedzieć to samo.Porażka.
OdpowiedzUsuńA jeszcze jest taka grupa:"A opuści pani coś?"-nie wiem,jak ją nazwać. W galeriach raczej nie występuje :))
Hehe, dobre, myślałam że skonam. Zgadzam się, takie grupy zdecydowanie istnieją :)
OdpowiedzUsuńI piękny zestaw - ta opaska na głowie... cudo :)
zdecydowanie uwielbiam Twoje włosy! a stylizacja mega! ta chusta jest świetna:)
OdpowiedzUsuńkończąc czytać ostatnią z regułek określających leżałam na dywanie i zerwałam bok ze śmiechu.Również lubię obserwować ludzi, szczególnie w lumpexach.Czytając Twoje podsumowanie w moim mózgu w końcu znalazło się usprawiedliwienie dla różnych ludzi będących na świecie, których zachowań w większości nie rozumiem.
OdpowiedzUsuńbęde zaglądać.
pozdrawiam ściskam i o losie nie znosiłam ironii, a tu taka niespodzianka.Ot coo..
rozhahałaś mnie.
flx.
umrę dla idei.
Witam, czy bylabys tak uprzejma i podpowiedziala mi gdzie kupilas okulary?Pozdrawiam...Fanka Twojego bloga;)
OdpowiedzUsuń@Justyna w Pimkie ;)
OdpowiedzUsuńDziekuje:)pozdrawiam
OdpowiedzUsuńmasz ciekawy styl
OdpowiedzUsuń