4/15/2011

nadwrażliwość to mój wróg

Do długiej spódnicy założyłam trampki, co jednak nie wyszło mi na dobre (popełniłam zbrodnię, zawiadamiam o zbrodni przeciwko ludzkości!). Tę maxi spódnicę, która od ostatniego posta zdążyła się nieziemsko zeszmacić, mogliście oglądać TU a koszulę TU. I pomimo tego, że z gracją mogłaby już wymiatać z kątów kurz, nie spisuję jej jeszcze na straty.

Czytam właśnie 'Zbyt głośną samotność' Hrabala i niezmiernie dziwi mnie fakt, że Polacy nie czytają książek. Żyję w kraju, który od piętnastu pokoleń umie czytać, a tego nie robi. A przecież to takie piękne, kiedy bierzesz soczyste zdanie, a ono rozpływa się w tobie, wsiąka  i pulsuje w żyłach. Kocham ten stan.




cape: romwe, skirt: new look, shirt: massimo dutti, circle scarf: american vintage, belt: second hand

42 komentarze:

  1. 1. nie czytają, nie czytają... ale zauważyłam, że u nas tzw. czytadła są mało jakoś popularne, tj. w UK uginają się półki pod mniej ambitną literaturą i wszyscy wszędzie maszerują z książką, my nawet w biurze mieliśmy biblioteczkę... może by jakoś zacząć to czytanie promować? jak myślisz? czy ludzie się książek boją? przecież można po prostu coś lekkiego sobie przekąsić od czasu do czasu 2. wygladasz znakomicie, spódnica jest boska nawet jeśli pośledniej jak piszesz jakości... 3. jestem na etapie poszukiwania ciekawej pracy więc trochę kulalam z czasem ostatnio ale jeśli nadal chcesz coś z angielskim pokombinować to ja bardzo chętnie podrzucę Ci maila lub dwa :) 4. a ten kawałek Hey'a... ależ się go nasłuchalam kiedyś... pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Akapitem o zdaniu mnie zauroczyłaś, aż mi się chce jakieś dogłębniej poczuć!

    Lubię taki luz jak w tym secie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. MNie boli mnie ten fakt bo sama odbijam się od tego, że nie rzadko brakuje mi czasu na tą przyjemność. Chłonę momenty gdy mam chocby chwilę żeby zatopić się w tym co myśli i tworzy w swojej głowie ktoś inny, wciągać zapach papieru i poczuć go na palcach.. Oderwać się od tu i teraz.. Kiedyś czytałam min. 5 książek w miesiącu, teraz jak przeczytam jedną na kwartał to jest sukces :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Też się zawsze nad tym zastanawiam. Wiem już, że w codziennym mętliku "dorosłego" życia nie zawsze jest się w stanie przetworzyć i przebrnąć przez bardziej zawiłe teksty. Ale na miłość boską, żeby odmawiać sobie przyjemności wchłonięcia chociaż czegoś prostego i mało skomplikowanego?? Wiem, że się da. Że można wykorzystać 45 minut 2 razy w tyg., kiedy dziecko jest na balecie, albo kiedy siedzi się w poczekalni u lekarza, ew. trzymać na jednej ręce ssaka uczepionego piersi, a w drugiej książkę. Dlatego nie rozumiem i ciężko mi zaakceptować ten fakt.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wydaje mi się, że te wszystkie statystyki co do ilości czytanych książek są mocno mylące, ja ciągle widzę ludzi w autbusach i pociągach z nosem w lekturze. Czytałam "Zbyt głośną samotność" 2 tygodnie temu. Żyjemy w kraju, który od 15 pokoleń umie czytać i od kilku to regularnie praktykuje. Chyba, że to ja obracam się w dziwnym środowisku czytającym kilka książek w miesiącu. Mam nadzieję, że to środowisko to nie jest ewenement.

    OdpowiedzUsuń
  6. so lovely photos!! like the floral in this look :)

    http://mischeldoublew.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak jak Ty piszesz o czytaniu, ja mogłbym o jedzeniu.
    Zdania z książek rozpływają się we mnie i pulsują w żyłach baaardzo rzadko, nawet nie przyszłoby mi do głowy, że napisać coś takiego (z filmami mam tak znacznie częściej). Podejrzewam, że Ciebie z kolei jedzenie nie potrafi doprowadzić do wzruszenia:).
    To trochę kwestia zainteresowań, choć zdecydowanie masz racje, każdy powinien czytać ile może, a pasjonować jedzeniem już się wcale nie trzeba...

    Ja jestem z tych czytających rzadko, najwyżej kilka książek w ciągu roku. Źle się z tym czuję, chciałabym więcej, ale tak mam z wieloma rzeczami...
    Ciężko jest mi trafić na książkę, która by mnie wciągnęła, na której mogłabym się skupić na tyle, żeby po przeczytaniu dwóch stron wiedzieć o czym przeczytałam, zamiast myśleć o "niebieskich migdałach".
    Niełatwo jest mi się też zmusić do otworzenia książki i rozpoczęcia czytania. Nie czuję się, jakbym robiła to z czystej przyjemności, tylko z obowiązku.

    OdpowiedzUsuń
  8. no właśnie zgadzam się z Agg, w moim świecie wszyscy wokół też czytają, niekoniecznie Hrabala, każdy ma swój własny typ, może niekoniecznie 5 książek w miesiącu, ale jedną raczej owszem

    OdpowiedzUsuń
  9. Też mi się wydaję, że te statystyki są mylące. Jeżdżę pociągiem dwa razy dziennie i ciągle widzę jak ktoś coś czyta ;))) Ja np. z racji studiów (filologia polska) zawsze mam przy sobie książki i czy to poczekalnia, dworzec pkp, ławka w parku, czytam, czytam i czytam ;) A teraz właśnie przerabiam literaturę po 39, więc zabieram się za opowiadania Hłaski ;)
    Pozdrawiam i muszę przyznać, że na zdjęciach wyglądasz świetnie. Szczególnie podoba mi się upięcie Twoich włosów.
    :))

    OdpowiedzUsuń
  10. Wyglądasz prze-genialnie! Dobrze, że nie spisałaś tej spódnicy na straty, bo mi się jak najbardziej podoba i nie dostrzegam w niej "szmaty do wycierania kurzy". Co do czytania, to muszę się z tobą niestety zgodzić, znam znikomą liczbę osób która lubi czytać, ja osobiście połykam do kilku książek w tygodniu i życia sobie bez tego nie wyobrażam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Sama ubolewam, ze ostatnio pod tym względem się zaniedbałam, a jedyne książki jakie czytam to lektury...
    a zbrodni żadnej nie dostrzegam, dla mnie tenisówki z długością maxi są ok :)
    PS.zapraszam do wzięcia udziału w konkursie u mnie na blogu;)

    OdpowiedzUsuń
  12. spodnica mega!
    BABSKIE.TV
    Olga Łuć

    OdpowiedzUsuń
  13. stunning as always !! love your style !!
    xo


    http://mishuella.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. great blog! i love your style!

    http://suzie-sweet.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. to wszystko zależy od środowiska. ja mieszkam na wsi, i szczerze mówiąc moi znajomi to nie wiem czy kiedyś mieli książkę w reku. raczej flaszkę. w sumie moja mama też nie czyta. ale za to ja z ojcem nadrabiamy za wszystkich.

    OdpowiedzUsuń
  16. Piękna ta kwiatowa bluzka! :)

    A ja się nie zgadzam z tym, że Polacy nie czytają książek! Bardzo często widuję ludzi z książkami (i nie są to wcale szkolne podręczniki ;)).

    OdpowiedzUsuń
  17. Odkąd chodzę do liceum to czytam znaczeni mniej tego co mnie interesuje, więc wole nie oglądać regałów z innym książkami niż tych z lekturami z tego względu, że mnie zawsze odciągają od nauki. Chociaż gdy ostatnio trafiłam na "Prawiek i inne czasy" Olgi Tokarczuk to nie jestem w stanie sobie odmówić żadnej z kolejnych jej książek. Jak się chce to można z czegoś zrezygnować albo lepiej zorganizować czas dla chwili przyjemności :)
    Twoja stylizacja podoba mi się od pasa w górę, bo do tego typu spódnic nie potrafię się przekonać. Jednakże cenię Cię za oryginalność i odwagę!

    OdpowiedzUsuń
  18. podoba mi sie polaczenie koszuli ze spodnica, super ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. No niestety, długie spódnice mają to do siebie, że się okrutnie szmacą na dole... Ale nie zmienia to faktu, że na pewno jeszcze kilka wyjść wytrzyma. :)

    OdpowiedzUsuń
  20. ślicznie wyglądasz..masz swietna figure do takiej spodnicy

    OdpowiedzUsuń
  21. Hrabal, znakomity wybor. Polecam zwlaszcza "Auteczko" jedna z tych lektur ktora wbija w fotel i na bardzo dlugo zostajew glowie.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ostatnie zdanie jest cudowne, kocham takie ukwiecone zdania. A stylizacja też niczego sobie, najbardziej podoba mi się to w kwiaty.. Bardzo ładne zdjęcia..

    Pozdrawiam,
    ownhanger,blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  23. @szafagodzilli - pamiętam o Tobie i w razie gdyby znów zachciało mi się pisać po angielsku, odezwę się. Co do Twojego pytania, myślę, że ludziom się po prostu nie chce czytać, że rozleniwieni przez telewizję wolą się biernie wpatrywać w ekran, niż w litery

    @Alcyna - podpisuję się pod wszystkim, co napisałaś ;)

    @Agg, Kayaretro, Rabbit Hole- no to się ucieszyłam, jak to napisałyście. Statystki mają to do siebie, że bardzo upraszczają obraz świata.

    @Katarzyna - witam koleżankę po fachu. Wiem, co to znaczy czytać 30 książek miesięcznie :)

    @Demokrytka - tak trzymaj! :)
    @kiwaczek - ty i twój tato macie u mnie piwo!
    @rozalia - och, twórczość Olgi Tokarczuk również wielbię, mało tego miałam okazję uczęszczać do niej na zajęcia! :>
    @rdza - Auteczka jeszcze nie czytałam, cieszę się więc, że najlepsze dopiero przede mną

    Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  24. Oooo, chodziłaś do Tokarczuk na Creative Writing? Na UO? Ja chciałam iść w zeszłym roku, ale zabrakło mi odwagi ;) Pozdrawiam również i dodam, że czasy 30 książek miesięcznie mam już za sobą, ostatni semestr, więc teraz głównie dla przyjemności czytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. @Katarzyna - na UO! :) Na magisterkę poszłam na dziennikarstwo i przyznam, że brakuje mi tego niehumanitarnego czytania. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. "...Czytam właśnie 'Zbyt głośną samotność' Hrabala i niezmiernie dziwi mnie fakt, że Polacy nie czytają książek. Żyję w kraju, który od piętnastu pokoleń umie czytać, a tego nie robi. A przecież to takie piękne, kiedy bierzesz soczyste zdanie, a ono rozpływa się w tobie, wsiąka i pulsuje w żyłach. Kocham ten stan..."
    8-)
    Czytam wlasnie "Targowica urządza się przy Napoleonie" Michalkiewicza i dziwi mnie fakt,ze Polacy nie czytaja ksiazek.Jak moga czytac i kupowac ksiazki jak nie maja kasy/sic!/na przyslowiowego schabowego.A przciez to takie piekne kiedy bierzesz soczysty kawal miecha, a on rozplywa sie w tobie, wsiaka i pulsuje w zylach.Uwielbiam ten stan pelnego obzarcia, dlatego mieszkam na Wyspie.
    Chris v de Horse
    P.S lubie tez naiwnosc sterowana na zysk a dobrotliwie laszaca sie do systemu, doprawdy boskie trampki z ostrogami.

    OdpowiedzUsuń
  27. Uogólniasz, nie pierwszy już raz, rzucając takie kategoryczne hasła: Polacy nie czytają. Kto nie czyta? Bo ktoś nie czyta tego co Ty albo w ilości takiej jak Ty to już nie czyta? :/

    OdpowiedzUsuń
  28. uwielbiam Hrabala... a czytałaś "obsługiwałem angielskiego króla"?

    OdpowiedzUsuń
  29. Ładnie zestawiasz ze sobą rzeczy ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. @Anonimowy - jeszcze nie czytałam

    OdpowiedzUsuń
  31. Kurteczka jest świetna, uwielbiam takie klimaty no i oczywiscie spódniczka .
    Kiedys uwielbialam czytac ksiazki i wrecz je 'pozeralam'. Dzis nie mam na to czasu.. internet sprawil , ze polowa rozumu wyparowała wraz z mozgiem i dlatego spoleczenstwo staje sie glupsze. Swiat sie rozwija i nikomu nie chce sie nawet dokształcać dodatkowymi informacjami. Szkoda, wielka szkoda, ale takie realia.
    Ciesze sie ,ze istnieja jeszcze nie zdegradowani ludzie tacy jak Ty .. ja przestalam istniec i stalam sie tym zwyklym , prostym czlowiekiem. Moze kiedys sie obudzę ! Mam nadzieje...

    Pozdrawiam serdecznie !!
    www.joannos.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  32. @Joanno - niestety również muszę przyznać, że pomimo swych możliwości Internet zabija we mnie kreatywność i zdolność twórczego myślenia... Z przykrością to ostatnio zauważyłam

    OdpowiedzUsuń
  33. Zawsze nie lubiłam trampek, dalej tak zostało;D Do maxi spódnic też nie mogę się przekonać ale coś czuję, że na wakacyjne upały zaopatrzę się w zwiewną sukienkę maxi:)


    Zapraszam do prostego konkursu u mnie na blogu! :)

    OdpowiedzUsuń
  34. świetnie wyglądasz! bardzo fajny komin. :)

    http://annaaaanna.blogspot.com/2011/04/vinguecom-k-o-n-k-u-r-s.html

    zapraszam do wzięcia udziału w konkursie! :)

    OdpowiedzUsuń
  35. A uprawiasz regularnie sport Venilo?
    Bo ten jest tak samo ważny jak czytanie. Czy może jesteś rozleniwiona przez TV/ internet/ czytanie?

    OdpowiedzUsuń
  36. @Aga - donoszę, iż nie uprawiam żadnego sportu. lubię tylko pływać, ale nie robię tego regularnie. Sport nie jest dla mnie ważny i wolałabym, żeby w naszym kraju więcej mówiło się o kulturze, niż o sporcie. Jakoś mam wrażenie, że bardziej docenia się sportowców niż pisarzy, a to smutne...

    OdpowiedzUsuń
  37. Zapraszam do udziału w konkursie, który odbywa się u mnie na blogu!
    Do wygrania wysokie, żółte szpilki :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Chodziło mi, żebyś spojrzała na sport w kontekście zdrowia. To ono jest najważniejsze, a jak się nie dba o nie, to nie można nawet książki wziąć do ręki, tym bardziej przeczytać.
    I nie do końca zgadzam się, że sportowców docenia się bardziej niż pisarzy. Po prostu wydarzenia sportowe, są widowiskowe i gromadzą wokół siebie znacznie więcej ludzi, bo nie chodzi o samą dyscyplinę, tylko coś więcej. Jeśli chciałabyś, żeby mówiono więcej o literaturze, to równie dobrze powinno więcej mówić się o matematyce, chemii czy fizyce i naszych naukowcach. Nie ma na świecie kraju w którym literatura byłaby częściej poruszanym tematem od sportu, tak już jest i będzie.

    OdpowiedzUsuń
  39. Jak to juz ktos na FB napisal (wiec madrosc niestety nie moja: zyjemy w czasach gdzie kazdy pisze ksiazki, ale nikt ich nie czyta!!! Jakiez to prawdziwe ;-/ no bo jesli taka Katy Price wydala (chyba?) trzy ksiazki...
    Ja jednak nie moge narzekac na to, ze otaczaja mnie ludzie, ktorzy nie czytaja. Wszyscy moi znajmoi czytaja calkiem duzo, ale pewnie dlatego jestm szczesciara ;-)
    PS: Podoba mi sie Twoja zbrodnia przeciw ludzkosci ;-)

    OdpowiedzUsuń